---
title: "Za darmo"
permalink: "https://lokalneprzyshvpoll.sbs/za-darmo/"
modified: "2026-07-08T12:24:54+00:00"
---

# Za darmo

Na stronie www.zielonyzagonek.pl zobaczyłam piękne zdjęcie z dziećmi i napisem – *to, co najlepsze w życiu, jest za darmo.* Czy zdarza ci się nie doceniać rzeczy za darmo? Mnie tak, mimo że uważam siebie za osobę, która ciągle pracuje nad swoim rozwojem: czytam, uczestniczę w warsztatach i ciągle, ciągle łapię się na tym, że znowu dostałam coś za darmo i tego nie zauważyłam… ale – potrafię szybko przywołać się do porządku dzięki wcześniejszej lekcji życia. Chcę się z wami nią podzielić.

Miałam to wielkie szczęście w życiu, że bardzo wcześnie zetknęłam się z czymś, co uzmysłowiło mi, co jest bardziej ważne, a co ważne jest mniej. W młodym wieku uległam sparaliżowaniu i znalazłam się w szpitalu. Miałam 28 lat, męża, dwoje ślicznych, malutkich dzieci i świadomość, że mogę umrzeć, a w najlepszym wypadku żyć na wózku. O dziwo – nie złorzeczyłam na swój los – dużo czytałam, mąż przyniósł mi telewizor i magnetofon ze słuchawkami i kasetami, żebym mogła uczyć się niemieckiego, dzielnie znosiłam ból, byłam wzorową pacjentką – jak często sobie żartowali lekarze. Czy wiecie, o czym marzyłam? Oczywiście – dzieci były przewodnie, silna tęsknota i strach, że nie zdążę dać im swojej miłości, że one nie zapamiętają tego, jak bardzo ktoś ich kochał. To jest oczywista oczywistość, ale ja chcę napisać o czymś innym. Do dzisiaj pamiętam jeden obrazek – sala szpitalna była w podziemiu i przez wąskie, niskie okna widziałam codziennie spieszące się, cudze stopy. I tu pojawia się moje marzenie – pragnęłam zaznać tej wielkiej przyjemności chodzenia, poczuć, jak stopa dotyka ziemi, jak cisną mnie buty! W końcu nadszedł ten dzień: pielęgniarki postawiły mnie do pionu, by spróbować, czy dam radę. Pamiętam moje roztrzęsione ciało, pot spływający po twarzy i to, jak mój mózg usiłował sobie przypomnieć, jak się chodzi, które mięśnie uruchomić… Z wielkim wysiłkiem i przy pomocy lekarzy, postawiłam krok jeden, potem drugi. Usłyszałam brawa personelu i równocześnie z nimi poczułam wielką radość życia. W tym właśnie momencie zagarnęło mną czyste *ja jestem,* nic więcej… Bo nic więcej nie trzeba – tylko być. Pomimo trosk i przeróżnych kłopotów, które spotykałam na swojej drodze, zawsze potrafię wrócić do tej sali szpitalnej, by znaleźć się z powrotem w roli stawiającej pierwsze kroki i znowu poczuć radość, jaka bije z ogromnej siły we mnie. Siły nie wynikającej z tego, że wszystkiemu podołam, że jestem mocną kobietą, siły płynącej stąd, że idę – tak po prostu. Moje stopy dotykają ziemi – za darmo.

Każdy z nas ma takie czarowne miejsce w sobie – swoją salę szpitalną, w której potrafi znaleźć siebie, odczuć, jakim wielkim szczęściem jest życie. To w ten sposób rodzi się moc bycia i radości – za darmo.

### <span style="color: #777777;">Jeśli wywołałam w tobie refleksje – </span>

### <span style="color: #777777;">jest mi ogromnie miło. </span>

Zdjęcie udostępniła mi Ewa z zaprzyjaźnionego blogu www.zielonyzagonek.pl – dziękuję.
