Kwitnące nawłocie i dominująca susza przypominają mi o nadchodzącym, nieuchronnym końcu zbierania ziół. Fotografuję, co mogę, dookoła podlewam nasadzone zioła i jeszcze nie chcę się cieszyć na zbliżające się zbiory korzeni. Kocham każdą porę roku, ale długo trwająca susza nie pozwoliła mi wystarczająco nacieszyć się dziurawcem, bukwicą, przetacznikiem, wierzbownicą, a puch wierzbówki kiprzycy uświadamia mi, że lato się właśnie odbyło.
Moje spacery zawsze kończą się dodatkowym zrywaniem tego, co nie zostało spieczone przez słońce - wytrwała babka, krwawnik - ciągle wypuszczają młode pędy, których moc zamykam w glicerynie, alkoholu. Na pewno się przydadzą. Czekają na mnie nowe odkrycia cudownych win, nalewek, maści. Muszę mieć sporo materiału do pracy w zimowym uśpieniu. A tymczasem okoliczności zdopingowały mnie do zrobienia maści na trudno leczącą się ranę. Jak to robię? Wychodzę na pole (jestem z małopolskiego, nie potrafię wychodzić na dwór ;) ) i rozglądam się, co jeszcze można urwać. Mam sporo babki szerokolistnej, odrastające liście z nasadzonych przeze mnie korzeni żywokostu, ciągle kwitnący nagietek, liście jeżówki i kilka znalezionych małych przywrotników. Pamiętajcie, że lecznicza jest tylko jeżówka, odmiana purpurea i augustifolia.
[caption id="attachment_4586" align="aligncenter" width="690"] Liście żywokostu, oczaru, przywrotnika, babki, kwiat nagietka.[/caption]
Przyniesiony koszyk soczystych, bo podlewanych przeze mnie ziół stoi na blacie i czeka na dalszą obróbkę. Najpierw dokładnie płuczę liście, bo rosną nisko przy ziemi i są opryskiwane ziemią od podlewania. jeśli zbierasz zioła w miejscu czystym, nie płucz ich. Wszystko rozdrabniam w mikserze i wrzucam do oleju rafinowanego. Robię im ciepłą kąpiel wodną dwa razy po 40-60 minut. Pomierzyłam dokładnie temperaturę, żeby móc wam przekazać, jak wykonać macerację na ciepło i jakie uzyskuje się temperatury. Otóż po zagotowaniu wody w garnku wkładam do niego zakręcony słoik z olejem i rozdrobnionymi ziołami. Garnek zostawiam na poziomie 1. Temperatura, którą osiągnął olej to 52 st. C. W sam raz, żeby nie zniszczyć związków czynnych. Jeśli podkręcimy ogrzewanie garnka na poziom 2, to uzyskamy temperaturę 65 st. C. Olejek jest potrzebny szybko, więc maceruję go 2 razy po godzinie w kąpieli wodnej. Po skończeniu dolewam do niego 2 łyżki glicerydu żywokostowego i mieszam. Jeśli rana jest otwarta, smaruj brzegi rany. Możesz też zioła zalać olejem podgrzanym do temperatury 80 st. C i zostawić na co najmniej 7 dni. Jeśli w ziołowym koszyku znajdzie się tymianek, macierzanka, które też dobrze wpłyną na leczenie, to zalej olejem podgrzanym do temperatury 40 st. C. w tym przypadku temperatura nie powinna być wyższa, by nie stracić związków zawartych w olejkach eterycznych.
[caption id="attachment_4591" align="aligncenter" width="680"] Olejek na trudno gojące się rany, przed użyciem wstrząsnąć.[/caption]
Gliceryd żywokostowy jest gotowym panaceum na wiele problemów. Koniecznie, jeśli masz możliwość wykopania korzeni żywokostu, zamknij związki w glicerynie. Wystarczy rozdrobnić mocno korzeń, obficie skropić alkoholem, zalać gliceryną, wymieszać, polać wierzch lekko alkoholem, odstawić w ciemne miejsce, nie mieszać. Po miesiącu, dwóch przecedzić przez gazę do wyparzonego słoiczka. Uzyskany produkt zachowa trwałość rok czasu. Gliceryna jest konserwantem.
[caption id="attachment_4592" align="aligncenter" width="680"] Gliceryd żywokostowy[/caption]
Olejek będzie się nadawał do leczenia ran, tych lekkich i trudno gojących się. Jeśli dodamy do niego liście oczaru, kwiat kasztanowca, kłącze rdestu, liście glistnika, to uzyskamy leczniczy olejek, który możemy przeznaczyć również na hemoroidy.
żywokost lekarski - zawiera alantoinę, która przyspiesza regnerację naskórka i ma właściwości przeciwzapalne - więcej klik i klik
babka szerokolistna - zawiera alantoinę, można z niej robić zielony opatrunek - rozbić i przyłożyć na ranę
oczar wirginijski - zwiększa wytrzymałość ścianek naczyń żylnych, działa przeciwzapalnie. Ma właściwości kojące, chłodzące
kasztanowiec - eskulina i escyna zawarta w korze drzewa wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych, co ma szczególne znaczenie przy leczeniu hemoroidów
przywrotnik - związki czynne mają działanie ściągające i spowolniają przepływ krwi, co umożliwia gojenie się rany, która jest bardziej sucha, więcejklik
jeżówka - Indianie używali liści tej rośliny do leczenia ran, więcej klik
dziewanna - użyta zewnętrznie koi podrażnienia i przyspiesza gojenie ran
Zostawiam wam też przepis na maść na rany i hemoroidy od znanego zielarza, D. Hoffmana:
1 łyżeczkę sproszkowanych ziół: dziurawca, nagietka, rumianku, krwawnika, babki wymieszać z olejem migdałowym. Pozostawić w maceracji na 2 tygodnie lub zrobić ciepłą macerację 2 razy po 30 minut.
Ja zrobiłam olejek na bazie oleju rafinowanego i wymieszałam go w stosunku 1:1 z masłem migdałowym. Na efekty nie trzeba było długo czekać, bo jątrząca się rana w końcu zaczęła się zabliźniać. A ja po raz kolejny cieszę się ze swojej ciągle zdobywanej wiedzy. To dla mnie niezwykłe, że moge spacerować po okolicy i po kolei nazywać zioła, znajdować w pamięci ich zastosowanie, a co najważniejsze - znowu uświadamiać sobie swoją łączność z zielonym światem.
Jeśli nie masz czasu, dostępu do ziół lub z innych powodów jest ci wygodniej zakupić gotowy produkt, to zapraszam do mojego sklepu internetowego, możesz w nim kupić niektóre opisywane przeze mnie produkty. Sklep tutaj.
Bardzo ciekawy artykuł.
Poszukuję przepisu na maść na oparzenia podobno z rejonu Bieszczad.
składa się z oleju, świeży wosk pszczeli nawet z martwymi pszczołami, smalec, żywica świerkowa.
Byłbym bardzo zobowiązany za jakieś sugestie:)
Niestety nie znam tego przepisu, ale na oparzenia dobre są wyciągi wodne z np babki lekarskiej, żywokostu, leszczyny, pączków topoli. Wydaje mi się, że tłuszcze nie są dobrym rozwiązaniem na oparzenia. Pozdrawiam serdecznie.
Małgosiu, chciałabym zapytać o pokrytą puchem roślinkę na pierwszym zdjęciu. Cóż tak się pięknie puszy? I drugie pytanie, które najpewniej nie powinno brzmieć czy, ale jakie cenne ma właściwości? 🙂
Bardzo ciekawy artykuł.
Poszukuję przepisu na maść na oparzenia podobno z rejonu Bieszczad.
składa się z oleju, świeży wosk pszczeli nawet z martwymi pszczołami, smalec, żywica świerkowa.
Byłbym bardzo zobowiązany za jakieś sugestie:)
Niestety nie znam tego przepisu, ale na oparzenia dobre są wyciągi wodne z np babki lekarskiej, żywokostu, leszczyny, pączków topoli. Wydaje mi się, że tłuszcze nie są dobrym rozwiązaniem na oparzenia. Pozdrawiam serdecznie.
Małgosiu, chciałabym zapytać o pokrytą puchem roślinkę na pierwszym zdjęciu. Cóż tak się pięknie puszy? I drugie pytanie, które najpewniej nie powinno brzmieć czy, ale jakie cenne ma właściwości? 🙂
To wierzbówka kiprzyca. Jej właściwości pięknie zostały opisane tutaj: http://pl.herbs2000.com/ziola/wierzbowka_k.htm